RECENZJE

Gym Addict – recenzja siłowni

Witryna internetowa siłowni nie rozpieszcza, bowiem uraczy nas jedynie cennikiem, skąpą galerią, danymi kontaktowymi i dość lakonicznym opisem: “Siłownia GYMADDICT to miejsce dla wszystkich, którzy uwielbiają aktywność fizyczną…”. Jak wygląda to miejsce? Czy szukając siłowni warto tam zajrzeć? Jakie są mocne i słabe strony Gym Addict oraz czy rzeczywiście jest to miejsce dla wszystkich, którzy uwielbiają aktywność fizyczną? Postanowiłam to sprawdzić.

Do Gym Addict trafiłam przypadkiem. Jedna Pani drugiej Pani, ot i tak pocztą pantoflową dowiedziałam się o istnieniu tej siłowni. Nie słyszałam żadnej dobrej ani złej opinii o tym miejscu, częściej pytano mnie czy tam byłam – nie wiedziałam kompletnie nic. Jako, że uwielbiam nowe doświadczenia i poznawanie nowych miejsc (bardziej niż osób) postanowiłam, że przy okazji sprawdzę czym jest Gym Addict.

IMG_20190428_144233

Co to, gdzie i za ile?

Gym Addict mieści się w Biłgoraju na ul. Okulickiego 2, nie znam miasta, ale dotarłam. Z zewnątrz budynek wyglądem przypomina blaszany magazyn, który ktoś okleił reklamami siłowni. Lokalizacja rozbudziła moją ciekawość – nie żadna galeria handlowa, nie centrum miasta, nic co by mogło sprzyjać ruchowi klientów.

Postanowiłam wejść do środka i zrobić trening korzystając z jednorazowego wejścia, codziennie trenuję w innym mieście więc było to jedyne rozwiązanie, z którego mogłam skorzystać. Taka przyjemność kosztuje 15 złotych. Siłownia oferuje karnety w cenach: Full Open – 100 zł, 12 wejść – 80 zł, 8 wejść – 60 zł.

IMG_20190428_144129

Wewnątrz blaszaka

Po wejściu jeszcze nie zobaczymy jak wygląda Gym Addict w Biłgoraju. Od drzwi czeka na nas recepcja, gdzie płacimy. I tu uwaga (!) należy mieć ze sobą gotówkę, gdyż siłownia nie posiada opcji płacenia kartą.

Zapłaciłam, zapytałam o najważniejsze dla mnie rzeczy, czyli gdzie jest szatnia i łazienki oraz czy można korzystać z magnezji. Chłopak, który ze mną rozmawiał chętnie odpowiedział na moje pytania i poinformował, że można używać magnezji i jest ona dostępna na siłowni.

Zdaję sobie sprawę, że niczym nadzwyczajnym jest pozwolenie używania magnezji, bo to dzisiaj już standard, ale czy widzieliście, żeby magnezja była dostępna ot tak dla każdego? To jest klasyczna oldschool’owa siłownia, gdzie nikt nie zawraca sobie głowy tym, że się coś wysypie i podłoga się zabrudzi. Za to brawa.

Po prawej stronie od wejścia zobaczymy drzwi do damskiej szatni. Jej rozmiary są niewielkie i nie ma tam nic poza ławeczkami, wieszakami na kurtki, jedną toaletą, prysznicem i umywalką. Żadnych luksusów typu suszarki, prostownice, płynów i płatków higienicznych nie ma.

Drzwi szatni otwierają się na siłownię, przechodzi tamtędy każdy, kto wchodzi na siłownię, bo to jedyna droga wejścia, więc może się tak zdarzyć, że w momencie kiedy się przebierasz jakaś koleżanka otworzy drzwi do szatni a Twoją wypiętą pupę w stringach zobaczy przesiadujący na kanapie albo śmigający na orbitreku ktoś. Ale nie martw się na siłowni panuje totalny luz i nie wiem czy ktoś by na to zwrócił uwagę, poza tym drzwi do szatni męskiej otwierają się podobnie.

Na zewnątrz szatni wiszą szafeczki z kluczykami, gdzie możemy schować przedmioty wartościowe np. portfel, telefon czy co tam chcemy. Zamykamy i kluczyk zabieramy ze sobą. Nie musisz mieć własnej kłódki, bo nie będzie Ci ona do niczego potrzebna, więc nie ma obawy, że zapomnisz jej ze sobą zabrać. W szafkach są kluczyki.

Przy szatniach stoją kanapy, za nimi ulokowana została niewielka strefa cardio – kilka bieżni, dwa orbitreki, rower stacjonarny i rower poziomy. Jeśli zdecydujemy się zostać i przejdziemy wzdłuż ściany z szafkami naszym oczom ukaże się przestrzeń wypełniona żelazem. Z tego miejsca zobaczysz jakie wyposażenie ma Gym Addict.

Nie ma okien więc żaden przechodzień się nie gapi, co zwiększa komfort treningu.

Nie widziałam żeby siłownia miała barek i oferowała zakup szejków białkowych, batonów proteinowych, przedtreningówek, odżywek czy kawy, do czego mogli przywyknąć bywalcy wielkomiejskich siłowni.

W żelaznym labiryncie

Już zapomniałam jak to jest, kiedy wchodzisz do nieznanego Ci miejsca i zanim zaczniesz cokolwiek robić musisz je poznać i zaprzyjaźnić się z nim przynajmniej na czas treningu.

Na pierwszy rzut oka moją uwagę zwróciła spora ilość maszyn, które przytulają się do siebie, a do nich tuli się rdza. Układ jest przejrzysty, ale jeśli wejdziemy tam pierwszy raz możemy poczuć się trochę zagubieni i osaczeni nadmiarem sprzętu.

Na początku możemy mieć problem, aby zorientować się, co jest dostępne i gdzie się znajduje. Szybko znalazłam swój kącik, w którym się zainstalowałam. Przewagą siłowni, do których uczęszczamy na co dzień jest to, że pewnie każdy z nas ma już swoje miejsce, gdzie zazwyczaj ćwiczymy, tutaj musimy go poszukać.

Byłam tam kilka miesięcy temu, wówczas nie zauważyłam, aby na siłowni stały środki do dezynfekcji sprzętu, ale byłam tam przed epidemią koronawirusa, teraz z pewnością wygląda to zupełnie inaczej (jeśli macie wiedzę dajcie znać w komentarzach). Tak czy inaczej ze względów higienicznych nie radzę kłaść się na ławce bez ręcznika.

Rzeczywiście magnezja jest dostępna i znajduje się w dużych misach. Jeśli nie posiadasz własnej, bierzesz i dźwigasz. Jest to miejsce przeznaczone do dźwigania. Sporo ławeczek, dużo różnych sztang i wolnych ciężarów oraz czego mi brakuje na mojej siłowni – pasów kulturystycznych, które wiszą swobodnie na wieszakach. Dzięki temu nie musisz kupować dodatkowego sprzętu, ani nosić ze sobą worka z potrzebnymi akcesoriami.

Zawiedzeni mogą być miłośnicy crossfitu, bowiem nie ma ani strefy, bramy, ani sprzętu przeznaczonego do tego typu treningu. Nie znajdziemy w tym miejscu żadnych lin i opon, są drewniane boxy do wskoków, worki bułgarskie, skakanki, trx, gumy, bosu i piłki, myślę, że przy którejś ze ścian dałoby się robić pompki w staniu na rękach. Ale może brakować miejsca żeby zrobić prawdziwy crossfit. W planie treningowym akat urmiałam wykroki, spacer farmera oraz zarzuty i podrzuty więc spokojnie dałam radę.

Nie jestem w stanie powiedzieć Wam, jak wygląda waga ciężarków w Gym Addict, były pomieszane, a ja nie miałam czasu na rozglądanie się i analizowanie. Potrzebne były mi hantle 20 kg i 16 kg. Gość, który ćwiczył powiedział mi, że takich nie ma – jest 18 kg i 21 kg więc takie wzięłam. Trzy kilogramy między jednym a drugim hantlem to spory przeskok.

Wydaje mi się, że można jakoś skalować obciążenie, bo hantle nie są wykonane z masy bitumicznej, lecz żelazne, więc podejrzewam, że można manipulować ciężarem.

Potrzebowałam również skakanki i kettli. Zawiodłam się, ponieważ w miejscu najeżonym żelazem najcięższy kettle bell jaki znalazłam to… 20 kg… Jeśli chcecie robić trening z kettlami no to możecie mieć problem. Skakanki są i to nawet cienkie, tzn. szybkie do double unders.

Nie wiem jakiej jakości i jakiego rodzaju są maszyny, tak jak wspomniałam jest ich sporo, ale nie potrzebowałam z nich korzystać. Wymaga to też czasu, żeby usiąść i wypróbować każdą, aby móc coś więcej o nich napisać. Są podesty do martwych ciągów i przysiadów, dużo stojaków z talerzami i wszędzie sztangi. To mnie bardzo ucieszyło.

Pierwiastek ludzki 

Na siłowni nie widziałam nikogo w koszulce z napisem “TRENER“, nie ma też zajęć zorganizowanych. Dzięki temu nie trafisz na trening personalny i grupowe zajęcia, przez które przestrzeń do ćwiczeń i ilość dostępnego sprzętu będzie ograniczona.

Z drugiej strony jeśli jesteś pierwszy raz na siłowni a żaden trener tam nie pracuje nie masz możliwości, aby zapytać o obsługę maszyn itd. musisz oswajać się sam/a lub zapytać ćwiczących obok osiłków. Nie sądzę, aby Ci nie pomogli.

Być może w niedzielne popołudnie nie pracują tam trenerzy, jeśli zależy Ci na profesjonalnym wsparciu zadzwoń i zapytaj czy siłownia zatrudnia trenerów czy mają dyżury itd. Jeśli nie ma takiej osoby, ktoś kto przychodzi pierwszy raz na siłownię może czuć się zagubiony. W takim przypadku nie jest to miejsce dla każdego.

Z drugiej strony w normalnych osiedlowych siłowniach nie ma trenerów, którzy będą oprowadzać Cię i tłumaczyć działanie maszyn. Przychodzisz i jedziesz trening, to Twoja sprawa co robisz.

Niedzielne popołudnie na żadnej siłowni nie należy do obleganych i w tym przypadku sprzęt również nie ginął w tłumie ćwiczących. Nie musiałam czekać aż ktoś zwolni mi ciężarki czy sztangi. Nie wiem jak bardzo Gym Addict w Biłgoraju jest zatłoczone w tygodniu w godzinach wieczornych, ale mimo wszystko myślę, że nie powinno być problemów z dostępnością wolnych ciężarów.

Dość ważnym tematem jest też zapach na siłowni. Powiem wprost w godzinach niedzielnych, w których byłam nie czułam, żeby śmierdziało, ale pomieszczenie pozbawione jest okien. Nie wiem czy siłownia wyposażona jest w klimatyzację, jeśli tak to słabo tego dnia działała. Wiadomo, że gdy wnętrze blaszanego nagrzanego magazynu wypełni tłum spoconych loszek i dzików zapachu kwiecistej łąki raczej nie poczujemy. Jeśli nie ma klimatyzacji ani urządzeń grzewczych zimą musi być tam bardzo zimno – następnym razem przyjrzę się baczniej jakie mają tam ogrzewanie.

Sieć Orange i Internet LTE zanikają w tym miejscu, więc miałam problem z zasięgiem, ale dla wszystkich ćwiczących jest darmowe wi-fi, którym w razie potrzeby można się ratować. Dochodząca z głośników muzyka jest znośna, ale że mam własną i ćwiczę w słuchawkach to nie zwracałam na nią dużej uwagi. W każdym razie nie przeszkadzała mi.

IMG_20190428_134646

Luksus vs klimat

Plusem Gym Addict, który czuć już po wejściu jest klimat. Nikt na Ciebie się nie gapi, nie komentuje, głupio nie zagaduje, nie śmieje. Nie ma żadnego lansu – bo nie ma luksusu. Jakoś łączę jedno z drugim. Miałam wrażenie, że ludzie są do siebie bardzo przyjaźnie nastawieni.

Nie wiem jaka jest atmosfera w ciągu tygodnia i mogę mówić tylko o moim pierwszym wrażeniu, a jest ono bardzo pozytywne, weszłam z ciekawości, wyszłam radosna.

Ludzie robią swoje, mają własny świat, skupieni są na tym, co robią. Jeśli zapytasz uzyskasz odpowiedź, podpowiedzą Ci np. gdzie jest roller, magnezja itd. Miałam wrażenie, że przychodzą tam pasjonaci sportu, którzy wiedzą dlaczego się tam znaleźli, ćwiczą i wychodzą bez zbędnego gadania, przedłużania. Podoba mi się to.

Na co dzień ćwiczę dobrej jakości ciężarkami, stabilnymi i nowymi, w Gym Addict nie ma luksusu i żadnych udogodnień jeśli chodzi o sprzęt, ale to buduje niebanalną atmosferę miejsca. Ciężarki, maszyny zaprzyjaźniły się z rdzą, a liczby na hantlach nie biją po oczach wyrazistością.

Nie jest to miejsce uszyte na miarę współcześnie budowanych siłowni. Jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do wypasionych, nowoczesnych obiektów może nam się tam nie spodobać. Wszystko zależy od naszych przyzwyczajeń i oczekiwań oraz poziomu zaawansowania treningowego.

Jeśli chcesz ćwiczyć siłowo to miejsce jest dla Ciebie, bo to jest typowa siłownia. Nie ma tam grafiku zajęć zorganizowanych, bo i nie ma sal fitness (i bardzo dobrze). Jeśli zamierzasz ćwiczyć instagramowe dziubki w luksusowych, nowoczesnych przestrzeniach odpuść sobie i poszukaj innych miejsc. Zależy Ci na treningach crossowych pójdź i zobacz, bo jako takiej strefy do crossa nie ma, są pojedyncze akcesoria, z których możesz skorzystać. Trening kalisteniczny też zrobisz.

Podoba mi się ten taki trochę grungowy klimat.

PODSUMOWANIE

Plusy 
– atmosfera
– dużo wolnych ciężarów
– magnezja
– pasy kulturystyczne
– różnorodny sprzęt

Minusy
– gorąco
– wysokie ceny karnetów
– brak zabawek crossfitowych
– problem z zasięgiem w sieci Orange
– małe ciężary kettle bells
– nie można płacić kartą
– nie ma barku, wodę musimy kupić w innym miejscu

Obojętne
– brak luksusu zaliczam do plusów, ale rozumiem, że są tacy, którzy oczekują pewnego poziomu komfortu
– brak sauny
– nie ma kogoś w rodzaju trenera, kto oprowadzi po siłowni
– w damskiej szatni jest jedna toaleta i prysznic, nie wiem czy to wystarcza (nie byłam w męskiej, Panowie dajcie znać jak u Was wyglądają szatnie i toalety)
– godziny otwarcia w moim normalnym funkcjonowaniu byłyby niewystarczające (pn—pt: 8:00–22:00, sob: 10:00–18:00, nd: 10:00–15:00 ?!)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: