Są takie gadżety, które kupujemy przede wszystkim oczami. I mam wrażenie, że Fresh’n Rebel Clam Blaze właśnie do nich należą. Mają fajny, miejski design, który sprawia, że nie wyglądają jak sprzęt wyciągnięty prosto z siłowni.
Od mojego pierwszego spotkania ze słuchawkami Fresh’n Rebel minęło już kilka lat, ale nowe modele nieustannie cieszą moje oko. Miękkie nausznice, wygoda i bardzo przyjemne użytkowanie na co dzień, co tu dużo mówić, bardzo lubię linię Clam 🙂
Tylko że kiedy postanowiłam zabrać je ze sobą na bieganie, szybko okazało się, że ja i Fresh’n Rebel Clam Blaze nie jesteśmy najlepszym duetem. Dlaczego? Już Wam opowiadam.


Fresh’n Rebel Clam Blaze – moje pierwsze wrażenie

Zacznę od tego, co podoba mi się najbardziej, czyli wyglądu. Clam Blaze są nowoczesne, ale nie przekombinowane. Nie mam poczucia, że założyłam na głowę ogromny kawał elektroniki. Wręcz przeciwnie. Wyglądają jak dobrze zaprojektowany dodatek. I tutaj Fresh’n Rebel zdecydowanie trafia w mój gust.
Nausznice są miękkie i przyjemne w dotyku, a słuchawki dobrze układają się na uszach. Przy pracy, oglądaniu filmu, słuchaniu muzyki czy podcastów mogę mieć je na głowie przez dłuższy czas i nie zaczynam odliczać minut do momentu, kiedy wreszcie je zdejmę.
Producent deklaruje również do 80 godzin odtwarzania na jednym ładowaniu, więc pod względem baterii jest to sprzęt, który zdecydowanie ma być gotowy wtedy, kiedy go potrzebujemy. Model korzysta też z Bluetooth 5.2 i ma możliwość połączenia z dwoma urządzeniami jednocześnie.
Cena: 279 zł na stronie producenta
Dźwięk? Jak to „Fresh’e”


Moim zdaniem w graniu brakuje przestrzeni, a bas schodzi za nisko. Jednak trzeba przyznać, że dobrze sprawdzają się podczas codziennego słuchania podcastów czy audiobooków. Są też dobrym kompanem podczas pracy, kiedy chcę odciąć się na chwilę od wszystkiego, co dzieje się dookoła.
Jest jeszcze jedna rzecz, która nie jest może problemem dla każdego, ale mnie trochę brakuje – dedykowanej aplikacji.
Przy tak fajnych i funkcjonalnych słuchawkach możliwość połączenia ich z aplikacją byłaby dużym plusem. Chciałabym mieć w jednym miejscu dostęp do dodatkowych ustawień i możliwości dopasowania brzmienia do własnych preferencji. I tym bardziej szkoda, bo Clam Blaze mają naprawdę fajną bazę. Są wygodne, dobrze wyglądają i mają sporo przydatnych funkcji. Aplikacja mogłaby jeszcze trochę podkręcić ich możliwości.
Fresh’n Rebel Clam Blaze do biegania? Tutaj zaczynają się schody


Skoro już wiemy, że są ładne i wygodne, to czy Fresh’n Rebel Clam Blaze nadają się do biegania? I tutaj odpowiedź brzmi: dla mnie nie. I nie chodzi o to, że nagle spadają z głowy albo nie da się w nich biegać. Chodzi przede wszystkim o komfort. Jest w nich za gorąco.
Podczas spokojnego użytkowania miękkie, duże nausznice są ogromnym plusem. Przy bieganiu sytuacja trochę się odwraca. Uszy są zakryte, robi się ciepło, pojawia się pot, a po treningu na słuchawkach zostaje jego ślad. I naprawdę nie jest to coś, co lubię. Po kilku kilometrach zamiast myśleć wyłącznie o treningu zaczynam mieć świadomość, że mam na głowie duże słuchawki, pod którymi robi się zwyczajnie za ciepło. Choć z drugiej strony dostrzegam też tego plus – w chłodniejsze dni jest ciepło w uszy 😉
Jest jeszcze jedna rzecz. Producent wyposażył Clam Blaze w dwa mikrofony z technologią ENC i funkcję redukcji szumu wiatru. Brzmi dobrze, prawda? W praktyce podczas moich treningów wyglądało to trochę inaczej. Kiedy biegnę, wieje i próbuję rozmawiać przez słuchawki, osoba po drugiej stronie skarży się na zakłócenia. Na spokojnym spacerze czy w mniej wietrznych warunkach problem nie jest odczuwalny.
Co jeszcze lubię w Fresh’n Rebel Clam Blaze?

Bardzo podoba mi się sposób obsługi. Nie trzeba się zastanawiać, gdzie dokładnie dotknąć słuchawki, żeby zmienić głośność czy przełączyć funkcję. Fizyczne przyciski i pokrętło są dla mnie wygodne i intuicyjne.
Podoba mi się też automatyczna pauza po zdjęciu słuchawek. Niby drobiazg, a takie drobiazgi sprawiają, że sprzęt po prostu dobrze działa w codziennym życiu. I właśnie codzienność jest tutaj słowem kluczowym. Bo kiedy przestaję traktować Clam Blaze jak potencjalne słuchawki sportowe, naprawdę zaczynam je doceniać.
Fresh’n Rebel Clam Blaze – plusy i minusy

PLUSY
- ciekawy, nowoczesny design,
- miękkie i przyjemne nausznice,
- duża wygoda podczas codziennego użytkowania,
- przyjemne brzmienie,
- długi czas pracy na baterii,
- intuicyjna obsługa,
- fizyczne przyciski i pokrętło głośności,
- automatyczna pauza po zdjęciu słuchawek,
- możliwość połączenia dwóch urządzeń jednocześnie.
- szybkie ładowanie w 10 minut = 3 godziny odtwarzania
- składana konstrukcja
- asystent głosowy Siri lub Google Assistant
MINUSY
- podczas biegania robi się w nich za gorąco,
- na nausznicach zostaje pot,
- nie są dla mnie wygodnymi słuchawkami do biegania,
- podczas biegu i wiatru rozmówca może słyszeć zakłócenia,
- nie traktowałabym ich jako typowo sportowego modelu,
- brak dedykowanej aplikacji, która pozwalałaby personalizować dźwięk.
Sprawdzę zanim polecę: Fresh’n Rebel Clam Blaze werdykt

Jeżeli szukacie wygodnych słuchawek bezprzewodowych do codziennego użytkowania, pracy, podróży, spacerów, oglądania filmów to zdecydowanie jest to model, który warto wziąć pod uwagę.
Natomiast jeżeli głównym celem jest bieganie, powiedziałabym: szukajcie dalej. I chyba właśnie tak najuczciwiej mogę podsumować mój test Fresh’n Rebel Clam Blaze. Bardzo fajne słuchawki na co dzień, ale nie moje słuchawki do biegania.
Czyli? Jeśli szukacie słuchawek do miejskiego życia, pracy, muzyki i odpoczynku – jestem na tak. Jeśli chcecie przede wszystkim biegać – wybrałabym coś lżejszego i bardziej sportowego.
⭐Moja ocena: 8,1/10
- Design 9/10
- Wygoda 9/10
- Codzienne użytkowanie 8/10
- Bieganie 5/10
- Rozmowy 7/10
- Funkcje 8/10
- Bateria 9/10
- Jakość brzmienia 8/10
- Cena 10/10
Szukasz słuchawek sportowych? Zobacz ⭢ TEST słuchawek Sennheiser MOMENTUM Sport

