Muzeum Kinematografii w Łodzi czyli podróż do świata filmu, bajek i nie tylko

Byłam. Sprawdziłam. I już na początku mogę zdradzić werdykt: warto zobaczyć. I tak, wrócę 🙂 A jeśli wybieracie się do Łodzi z małymi dziećmi, zdecydowanie warto zaznaczyć to miejsce na swojej liście. Bo tutaj atrakcje zaczynają się właściwie jeszcze przed wejściem do muzeum.

Filemon i Bonifacy czyli zaczynamy bajkową podróż

Na początku furorę robią Filemon i Bonifacy, których pomniki znajdują się przy wejściu do muzeum. To zdecydowanie jeden z tych momentów, kiedy dzieci zatrzymują się przy rzeźbach, a rodzice wyciągają telefony. I już wiadomo, że będzie bajkowo. A później wchodzimy do środka i czeka na nas… No właśnie!

Jeżeli zbieracie pieczątki na Szlaku Bajkowej Łodzi, stempelek z kotkiem czeka w kasie biletowej muzeum. Kasa znajduje się po prawej stronie po wejściu do muzeum. I to właśnie tutaj można nie tylko kupić bilet, ale też znaleźć drobne pamiątki – między innymi magnesy i przypinki.

Myślę, że ceny biletów są atrakcyjne, a możemy je sprawdzić na stronie Muzeum Kinematografii w Łodzi:

  • bilet normalny – 28 zł.
  • bilet ulgowy – 18 zł.
  • dzieci poniżej 7 roku życia – wstęp wolny
  • środa dzień bezpłatnego wstępu, poniedziałki i wtorki muzeum jest nieczynne

Pałac pełen bajek, czyli wracamy do dzieciństwa

Jeśli wybieracie się do muzeum z dziećmi myślę, że najbardziej atrakcyjną wystawą dla najmłodszych jest Pałac pełen bajek, powstałych w łódzkim Studiu Małych Form Filmowych Se-Ma-For. Nie jest to zwykłe oglądanie eksponatów za szybą. To trochę jak wejście do świata bajek, które pamiętamy z dzieciństwa. Na które czekało się w telewizji i przy których nagle cały świat przestawał istnieć.

Są tutaj między innymi Miś Uszatek, Smok Wawelski i Bartolini Bartłomiej herbu Zielona Pietruszka, Reksio, Bolek i Lolek, Miś Colargol oraz Muminki. Ale wiecie co? Najpierw człowiek patrzy. Potem zaczyna się uśmiechać. A chwilę później przypomina sobie, że przecież zna tych bohaterów od zawsze.

I przyznaję, Miś Uszatek skradł moje serce. Od makiet naprawdę trudno oderwać wzrok. Szczególnie podoba mi się możliwość zajrzenia do małych szufladek, w których znajdują się pokoiki Misia Uszatka znane z ekranu. Niby małe elementy, a można przy nich zatrzymać się na dłużej i oglądać każdy szczegół. I chyba właśnie to jest w tej wystawie najfajniejsze. Nie tylko patrzymy na bohaterów. Możemy trochę zajrzeć do ich świata, np. do torebki Mamy Muminka.

Smok Wawelski, Bartolini Bartłomiej herbu Zielona Pietruszka i cała reszta

Jest też coś dla fanów „Porwania Baltazara Gąbki” i dla dzieci. Na wystawie znajdziemy makietę samochodu, a najlepsze jest to, że można usiąść w środku. Myślę, że maluchy nie odpuszczą takiej okazji, usiądą obok smoka i pokręcą kierownicą. Takie elementy sprawiają, że wystawa nie jest tylko do oglądania. Można trochę wejść w ten świat.

Są też pufy-puzzle, które po ułożeniu tworzą obrazek. Niby drobiazg, ale bardzo pasuje do charakteru całej wystawy. No i oczywiście jest Reksio. A dalej czekają na nas kolejni znajomi: Miś Colargol, Bolek i Lolek oraz inni bohaterowie polskich bajek. To naprawdę jest nostalgiczna podróż do lat dzieciństwa. I chyba największą frajdę będą miały tutaj osoby, które wychowały się na tych bajkach. Bo można przyjść do muzeum po to, żeby zobaczyć historię polskiej animacji, a wyjść z niego z głową pełną wspomnień. I chyba właśnie o to chodzi.

Z małymi dziećmi? Zdecydowanie wpiszcie to miejsce na listę

Jeżeli wybieracie się do Łodzi z małymi dziećmi, Muzeum Kinematografii zdecydowanie warto zaznaczyć na mapie zwiedzania. Już same pomniki Bonifacego i Filemona przed wejściem mogą być dla dzieci atrakcją. A później czeka Pałac pełen bajek, czyli miejsce pełne postaci, które dla rodziców będą nostalgicznym powrotem do dzieciństwa, a dla dzieci – okazją do poznania bohaterów polskich animacji.

I co ważne – muzeum jest przystosowane do zwiedzania z wózkiem. Jest winda, co ma tutaj szczególne znaczenie, ponieważ Pałac pełen bajek znajduje się na ostatnim piętrze. Nie trzeba więc zastanawiać się, jak z wózkiem dostać się na górę. Można spokojnie korzystać z windy i zwiedzać razem z najmłodszymi.

I nagle… Oscar

Jest tutaj również wystawa stała „Łódź filmowa”, która opowiada o tym, jak Łódź stała się ważnym ośrodkiem polskiego przemysłu filmowego. Na tej wystawie można zobaczyć oryginalne przedmioty związane z polską kinematografią – scenariusze, projekty scenograficzne, kostiumy, nagrody filmowe i wiele innych eksponatów. I właśnie tutaj czeka coś, czego chyba nie spodziewałam się aż tak bardzo… Oscar. Oryginalna statuetka Oscara przyznana producentom filmu „Ida”. Wow!

A po zwiedzaniu… kawa, coś słodkiego i zdjęcie

Na parterze muzeum znajduje się kawiarnia Bajkowa cafe, w której można wypić kawę, zjeść coś słodkiego i kupić pamiątki. Z tego, co zauważyłam, dominują tam Muminki. Ale menu kawiarni ma też swoich innych bajkowych bohaterów. Znajdzie się w nim miejsce dla Filemona i Bonifacego czyli dwóch kotów, które witają nas przed wejściem do muzeum.

Jest jeszcze jeden element, który, jak myślę, szczególnie spodoba się dzieciom. W kawiarni znajduje się ścianka „Świat Bajek” gdzie można zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.

Ludzie też tworzą atmosferę tego miejsca

I jest jeszcze coś, o czym nie sposób nie wspomnieć. Obsługa. Miła atmosfera zaczyna się już w kasie biletowej, później jest szatnia, a następnie poszczególne piętra i osoby, które spotykamy podczas zwiedzania. I słuchajcie wszędzie, na każdym piętrze jest miło i sympatycznie. Niby drobiazg, a jednak takie rzeczy naprawdę wpływają na odbiór miejsca. Bo muzeum to nie tylko budynek, eksponaty i wystawy. Ludzie również budują atmosferę miejsc. A tutaj życzliwość zdecydowanie króluje. I dzięki temu zwiedza się po prostu przyjemniej.

Czy warto odwiedzić Muzeum Kinematografii?

Tak. Jeśli jesteście miłośnikami kina to jak najbardziej, a jeśli wybieracie się z dziećmi, również warto. Dla najmłodszych będzie Pałac pełen bajek, pamiątkowe zdjęcie w kawiarni i mnóstwo rzeczy, które można odkrywać. Dla dorosłych – nostalgiczna podróż do lat dzieciństwa. A dla rodziców dodatkowym plusem jest winda i możliwość wygodnego poruszania się po muzeum z wózkiem.

Czy wrócę?

Tak. I to jest chyba najlepsze podsumowanie tej wizyty. Do Muzeum Kinematografii warto wrócić, żeby zobaczyć coś, czego nie udało się obejrzeć za pierwszym razem.

Dla wystaw, dla Oscara, dla pięknych kostiumów, dla wystaw, i dla tego dziwnego, bardzo przyjemnego uczucia, kiedy na chwilę można przestać być dorosłym i przypomnieć sobie, jak wyglądało dzieciństwo przed ekranem telewizora.

A także dla ludzi, którzy swoją życzliwością sprawiają, że chce się tutaj wrócić.

Dziewczyna Endorfina

wcześniejsze wpisy

KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Wpisz swoje imię

poprzednie wpisy