Ciekawe miejsca

Muzeum Szczęścia Be Happy w Warszawie, czyli różowo mi!

Udostępnij

Muzeum Be Happy znajduje się w czterech miejscach w Polsce: Warszawa, Poznań, Szczecin i Zakopane. Co to jest Be Happy Museum, ile kosztują bilety oraz czego możemy się spodziewać po Muzeum Szczęścia w Warszawie. Moja relacja.

Wanna z piłeczkami / fot. Dziewczyna Endorfina

W celach poznawczych, z powodów socjologicznych i z ciekawości, bo szczęścia nigdy za wiele. Dlatego poszłam zobaczyć, co to jest Muzeum Szczęścia (zobacz także moje relacje z innych ciekawych miejsc – “Lawendowe Wzgórze“).

Lubię zwiedzać nowe miejsca, ponieważ każde z nich jest wycinkiem rzeczywistości i wiele o nas mówi. Będąc przejazdem w Warszawie wykorzystałam okazję, aby zobaczyć, jak jest w Muzeum Szczęścia i sprawdzić, czym zaskoczy mnie Be Happy Museum w Warszawie.

Muzeum Szczęścia Be Happy ceny

Pierwszym elementem zaskoczenia, kiedy weszłam na stronę internetową były ceny. Tak, zdaję sobie sprawę, że stolica więc i ceny na kieszeń warszawską, ale do diaska, czy naprawdę bilet normalny w weekend musi kosztować 45 zł/os?

Zerknęłam na inne lokalizacje Be Happy i nie ma wielkiej różnicy. Co tam takiego jest, że trzeba za wejście zapłacić 45 zł, pomyślałam i przełknęłam tę gorzką pigułkę.

Koło / fot. Dziewczyna Endorfina

Be Happy muzeum lokalizacja

Miejsce to znajduje się w Galerii Handlowej Atrium Reduta w Warszawie na I piętrze, w sąsiedztwie sklepu Pepco. Myśle, że wybór galerii na lokalizację takiego muzeum nie jest przypadkowy. Ale po kolei.

Na wejściu wita nas uśmiechnięta miła Pani, która przedstawia zasady funkcjonowania muzeum. Kupujemy bilet, częstujemy się cukierkiem i możemy fotografować do woli. Zanim pójdziemy dalej, warto na chwilę zatrzymać się przy otoczonej kwiatami budce telefonicznej i skrzynce pocztowej. Dlaczego?

Budka telefoniczna przy wejściu / fot. Dziewczyna Endorfina

To miejsce przeznaczone jest tylko do fotografowania, nie ma w nim żadnych atrakcji. Dlatego jeśli zależy nam na pamiątkowym zdjęciu w nietypowej scenerii budka z kwiatami da nam bardzo ładne tło, które wraz z efektem bokeh zagwarantuje ciekawy portret.

Nie bez znaczenia jest też światło, które w tym miejscu idealnie pasuje do zdjęć portretowych. Musicie wiedzieć, że w sceneriach pełnych różu bardzo trudno jest zrobić „czyste” i klimatyczne zdjęcie, dlatego przygotujcie się na wiele powtórek.

fot. Dziewczyna Endorfina

Atrakcje Muzeum Szczęścia w Warszawie

W zdecydowanej większości muzeum skąpane jest w odcieniach różu, znajdziemy tu bardzo oblegany różowy basen z kulkami i aby wejść do niego będziemy czekać w kolejce. W Be Happy Museum w Warszawie, które jest rajem dla influencerów, trudno o puste tło, więc trzeba będzie zaczekać, aż ludzie wyjdą z kadru, aby drugi plan nie stał się przypadkowo pierwszym.

Basen z piłeczkami / fot. Dziewczyna Endorfina

Nie byłam w innych muzeach szczęścia i mogę Wam powiedzieć, jaki układ jest w Warszawie. Mamy do dyspozycji kilka sal, w których znajduje się kilkanaście aranżacji. Poza wspomnianą budką telefoniczną jest duży tort, olbrzymie kawałki ciast, w tym bardzo oblegane donuty. Jest też różowa kuchnia utrzymana w klimacie „Candy”, owocowe huśtawki, różowy duży samochód z lodami, do którego możemy wsiąść.

Szukając przeznaczenia tego miejsca myślę, że aranżacje zostały wykonane z myślą głównie o płci żeńskiej oraz dzieciach. Chociaż jest kilka miejsc, w których panowie mogą pokusić się o zdjęcie, np. motocykl na tle znaku legendarnej drogi Route 66, scenka w więzieniu, a także pudełka z podpisami Barbie/Ken.

Kuchnia candy / fot. Dziewczyna Endorfina

Czeka na nas pomieszczenie z lustrami, w których odbijają się światełka, ale od razu powiem, że trzeba tam zamknąć drzwi i wykonać sobie selfie. Ponieważ osoba fotografująca nas, niechybnie znajdzie się w odbiciu lustrzanym na fotografii.

Jest wanna z różowymi kulkami, koło ze złotymi (a raczej różowymi) myślami, biały rower z koszyczkiem, przy którym trudno wykonać zdjęcie, ponieważ ścianka jest dość wąska i trzeba dobrze kadrować, aby tło wyglądało jednorodnie.

fot. Dziewczyna Endorfina

Możemy też usiąść na białej karuzeli (nie odważyłam się, bo wygląda na mało stabilną) oraz pogłaskać białego jednorożca, a także wziąć w dłoń tarczę oraz miecz i poczuć się jak syrenka.

A jeśli spodoba nam się miejsce otrzymamy karnecik na pieczątki, po to aby siódme wejście mieć gratisowe. Przy wyjściu czeka sklepik z różnościami, w którym kupimy rozmaite gadżety.

Sklepik Be Happy Museum / fot. Dziewczyna Endorfina

Różowe Muzeum Szczęścia w Warszawie

Jeśli zależy Ci na ciekawej fotce do portfolio czy kalendarza w Muzeum Szczęścia w Warszawie masz na to szansę. Ale musisz wiedzieć, że klimat miejsca jest osobliwy. Jeśli nie wiesz co zobaczyć w Warszawie, idź, zobacz, zrób zdjęcie i leć dalej, bo tam chodzi tylko o zdjęcia. Społeczeństwo fast, jak pisał Zygmunt Melosik. 

Trudno nie odnieść wrażenia, że pod specyficzną formą miejsca, brakuje głębi i treści. Dużo plastiku,  sztuczności a szkoda. Moim zdaniem potencjał miejsca nie jest wykorzystany. Brakuje tam atrakcji, które mogłyby zaangażować i zainteresować zwiedzających, przykuć uwagę choćby iluzją, zabawą czy jakąś rozrywką. Aranżacje do zdjęć to za mało jak na cenę biletu, a szczęście z nazwy miejsca oznacza chyba szczęście właściciela, kiedy widzi chętnych do zakupu biletów.

fot. Dziewczyna Endorfina

Muzeum Szczęścia i Iluzji

Wyszłam stamtąd z refleksją, na temat tego, w którym miejscu się znaleźliśmy. My, jako ludzie. Zamiast naturalności wszechobecny plastik, rzeczywistość pełna różu i pudru miesza się z tym co nieprawdziwe. Miejsce pełne ludzi, a jednocześnie tak bardzo puste.

Mam do siebie duży dystans i traktowałam moją wizytę tam, jako zabawę rozrywkę, ale zauważyłam, że gromadzące się tam dzieci i młodzież z pełną powagą przygotowują się do zdjęć i traktują je jako coś śmiertelnie poważnego. Aby wejść tam należy kupić bilet ulgowy, który wcale tani nie jest.

Urodziłam się w latach 80. i myślę sobie, że miałam wspaniałe dzieciństwo: na podwórku, z pozdzieranymi kolanami, z huśtawką na drzewie, z kasetą magnetofonową, którą przewijało się ołówkiem, bez sztuczności, bez stylizowania się na kogoś, kim się nie jest.

Kiedy coś się psuło naprawialiśmy to, cieszyliśmy się z wakacji, uczyliśmy się szacunku i przeżywaliśmy prawdziwe szczęście oraz radość. Pomagaliśmy rodzicom, a najnowszy telefon czy zegarek nie wyznaczał trendów, w zasadzie nie miał znaczenia, bo ludzie byli ważniejsi niż rzeczy. A relacji nie mierzyło się grubością portfela.

Udostępnij

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *